11 sierpnia 2012

Sałatka Cezara


Na wstępie zaznaczę, że niniejszy przepis nie ma nic wspólnego z ostrą kuchnią, o której ten blog ma traktować. Nie będzie tu chilli ani żadnej innej formy pikanterii. Ktoś zapyta zatem, czemu takie danie na takim blogu? Odpowiedzi jest kilka. Przede wszystkim presja otoczenia, wymuszającego odkrycie tajników tej sałatki, złamała moją odporność. Po drugie jest ona świetnym dodatkiem do grilla oraz innych dobrze przyprawionych mięs. Po trzecie, jest to po prostu świetna sałatka, która smakuje znakomicie przy każdej okazji. 

Przyznam się, że sam zwykle błędnie określam tę potrawę tytułem: "sałatka cesarska". Jest to powszechnie stosowana u nas nazwa i mało kto zdaje sobie sprawę, że jest ona zupełnie niepoprawna. Historia tej sałatki jest ogólnie dosyć zaskakująca. Przepis na nią można bowiem znaleźć w książkach mówiących o kuchni amerykańskiej bądź meksykańskiej! I gdzie tam cesarz? Składniki to głównie sałata rzymska, parmezan i grzanki - to też raczej mało meksykańskie! O co zatem chodzi? Ano o to, że nazwa tej sałatki nie wzięła się od żadnego cesarza, tylko od włoskiego imigranta Cezara Cardini'ego, który na początku XXw. prowadził restauracje w USA i Meksyku. Tym sposobem kolejne danie oparte na włoskich składnikach zadomowiło się w kuchni północnoamerykańskiej.

Uwagi do składników

Jak wspomniano powyżej, Sałatka Ceasar może być dodatkiem do potraw mięsnych lub daniem samym w sobie. W tym pierwszym przypadku ograniczy się ona do sałaty, sosu, grzanek i parmezanu. Jeżeli chcemy z Cezara zrobić bardziej pożywne danie, można dodać pierś z kurczaka, anchois lub łososia. Ja najczęściej robię z tym pierwszym i serwuję zazwyczaj na lunch lub wieczorne spotkanie towarzyskie.

Składniki

- główka sałaty rzymskiej lub lodowej
- 2 bułki
- starty parmezan
- oliwa
- bazylia, oregano
- 2 piersi z kurczaka (opcjonalnie)

Sos

- 2 łyżki parmezanu
- 4 łyżki oliwy z oliwek
- 1-2 ząbki czosnku
- 1 łyżka musztardy
- 1 jajko
- sok z ćwiartki cytryny
- 1/2 łyżeczki soli
- pieprz

Sposób wykonania

  1. Najpierw warto zrobić sos. Przyda się tu blender lub coś innego do miksowania. Wlewamy oliwę, dodajemy parmezan, czosnek przeciskamy przez praskę. Jajko wrzucamy do wrzątku tylko na 1 minutę, po czym wbijamy do reszty składników. Łyżeczką wyciągamy lekko ścięte białko, dodajemy też musztardę. Miksujemy wszystko dokładnie. Doprawiamy solą, pieprzem i wyciskamy sok z ćwiartki cytryny. Mieszamy jeszcze raz aż smaki się połączą.
  2. Bułki kroimy w około 1cm kostkę. Wrzucamy do miski, posypujemy zielonymi przyprawami. Rozgrzewamy ok. 2 łyżki oliwy i smażymy bułki na bardzo małym ogniu, od czasu do czasu mieszając, aż stwardnieją i zrobią nam się grzanki (można je też zrobić na grillu na aluminiowej tacce). 
  3. Opłukaną sałatę rwiemy lub kroimy na nieregularne kształty. Jeżeli chcemy opcję z kurczakiem to doprawiamy go delikatnie (sól, curry, papryka), smażymy lub grillujemy i kroimy w małe kawałki.
  4. Do dużej miski wsypujemy sałatę, polewamy przygotowanym sosem, dorzucamy grzanki  (i ew. kurczaka), posypujemy świeżo startym parmezanem. Mieszamy tuż przed podaniem.

2 komentarze:

  1. chyba ktos zaponial o sosie worchestershire. Taki malo wazny skladnik;)

    OdpowiedzUsuń
  2. tylko żółtko bym proponowała, z białkiem od jaja jakoś bleee:)

    OdpowiedzUsuń